Familoki Rudy Śląskiej: od Kaufhausu po Ficinus bez kucia stropu
W familokach Nowego Bytomia, Wirku, Orzegowa i Goduli strop rzadko jest równy: tynk na trzcinie lub na ceglanym sklepieniu ma rysy, które wracają po każdym malowaniu, a różnica poziomów między ścianami dochodzi do kilku centymetrów. Płyta gipsowo-kartonowa wymaga tu rusztu przykręcanego do tego samego spękanego stropu, potem szpachlowania i szlifowania w zamieszkanym mieszkaniu. My pracujemy inaczej. Profil obwodowy kotwimy w ceglanych ścianach, które w familoku są grube i nośne, a membrana rozpięta między nimi w ogóle nie dotyka starego sufitu. Luźne fragmenty tynku wystarczy zdjąć, reszta zostaje nad folią i przestaje być widoczna.
Na Kaufhausie czy Ficinusie zależy nam też na tym, żeby nie naruszać ceglanego detalu i wysokości pomieszczeń. Poziom nowego sufitu ustalamy przy pomiarze, zwykle tuż pod najniższym punktem stropu, a w pokojach z wysokim oknem zostawiamy miejsce na karnisz. Jak membrana zachowuje się, gdy budynek nadal pracuje, wyjaśniamy w pytaniach na dole strony.
